- Nareszcie pojechali. - powiedziałam. - Gdyby nie samolot zostaliby dłużej.
- A gdzie właściwie się wybrali?
- Wyspy Dziewicze. Wiesz, cały czas tylko pracują, więc wypada wziąć im jakiś urlop. Dla mnie to nawet lepiej.
- Zaraz przyjdę, muszę iść do łazienki. - poinformował mi już, idąc w jej stronę.
- Ok. Będę w pokoju.
Wbiegłam szybko po schodach i weszłam do sypialni. Rozejrzałam się. Jak zwykle panował idealny porządek. Nie byłam żadną pedantką. Po prostu, każda niedoskonałość mi przeszkadza. Tłumaczcie to sobie, jak chcecie. Ruszyłam w stronę garderoby, zastanawiając co ubrać. Nie miałam zamiaru wyglądać, jak te dziwki, godzinami przystawiające się do kolesi. Wybrałam czarny t-shirt, nową koszulę w kratę, leginsy i balerinki. Przeczesałam włosy i spojrzałam na własne odbicie.
- Uuuu.. - odwróciłam się.
- Źle?
Nathan oparł się o fugę drzwi. Wpatrywał się we mnie badając, każdy szczegół. Napił się wody, nie odrywając ode mnie wzroku.
- Zaniemówiłem z zachwytu. - odparł po chwili.
- Właśnie mówisz... - popatrzyłam na niego. - Nieważne, idziemy?
- I jak ja mam się przy tobie czuć swobodnie. Nie mogę Cię opuścić nawet na sekundę.
- Jesteś na mnie skazany. - odparłam, podchodząc do niego.
Założyłam ręce na jego szyi, a on oplótł swoje wokół mojej talii. Zamknęłam oczy i musnęłam jego usta. Czekałam na reakcję. Delikatnie przegryzłam mu wargę, wywołując dreszcz na jego ciele. Przyciągnął mnie bliżej, składając pocałunki na moich ustach. Mruknęłam z zadowoleniem.
- Nat... powinniśmy już... iść. - mówiłam, całując go na przemian.
Oderwaliśmy się od siebie.
- Masz rację. - złapał mnie za rękę. - Chodźmy, Matt i Zayn już czekają.
- Zayn też będzie? - było to bardziej retoryczne pytanie, ale potwierdził skinieniem głowy.
- Ok.
Jadąc do klubu, badałam nowe funkcje samochodu. Wszystko było nowoczesne i byłam pewna, że kosztował fortunę. Skarciłam się w myślach za ponowne pytanie. Nathan zaparkował samochód i uszyliśmy w stronę tłumu. Wchodząc do środka dopadł mnie ostry zapach alkoh... wszystkiego. Spocone ciała ocierały się o mnie. "Seks przez ciuchy." skomentowałam w głowie.
- Powinni być przy barze. - powiedział głośniej, by przebić się przez hałas.
Nakierował mnie w tamtą stronę ręką. Stanęłam na palcach by lepiej widzieć. Byli tam. Matt, który jak zwykle miał włosy w nieładzie. Śmiał się mówiąc coś do chłopaków obok. Wyostrzyłam lepiej wzrok. Ktoś poklepał go po plecach. Zayn. Stał obok, popijając drinka. Wyróżniał się w tłumie, z kruczoczarnymi włosami i skórzaną kurtką. Zwykle nazywany był "Bad Boy", ale ja wiedziałam, że to tylko pozory. Był naprawdę świetnym kumplem, który oglądnie z tobą "Króla Lwa". Oczywiście musiał porównać gęstą grzywę lwa, z nieładem Matta. Zawsze rozśmiesz mnie do łez.
- Widzę ich! - krzyknęłam i pokazałam Nathanowi gdzie są.
Przepychając się, zobaczyłam, że nie są sami. Tyłem do mnie stał wysoki brunet. Jego kręcone loki idealnie układały się wokół głowy. Przyglądałam mu się uważnie. Nie znałam go. To pewne. Matt zobaczył mnie i wskazał na nas szklanką w ręce. Dwie kolejne głowy odwróciły się w naszą stronę. Zayn uśmiechnął się do mnie, odpowiedziałam mu tym samym. Przekręciłam głowę w stronę tajemniczego chłopaka. Nasze oczy się spotkały. Piękne, zielone oczy wpatrywały się we mnie głęboko. Uśmiechnął się szczerzy, co spowodowało, pojawienie się dołeczka. "Jest boski." "Masz chłopaka Lily!" "Ale spójrz, jak się uśmiecha..." "Nie możesz." Prowadziłam napiętą wymianę myśli. Gdy się ocknęłam Nathan, zamawiał nam coś do picia.
- Siema, piękna! - krzykną Zayn, podchodząc do mnie.
Przytuliłam go i tak samo Matta. Stanęłam naprzeciwko bruneta. Uśmiechnął się ponownie, na co oblałam się krwistoczerwonym rumieńcem.
- Hej. - powiedział cicho, ale jego słowa dotarły do mnie bez problemy.
Jego zachrypły głos, sprawił, że zawirowało mi w brzuchu.
- Hej, jestem... - starałam się brzmieć swobodnie, lecz mi przerwał.
- Lily, wiem. Harry. - wyciągnął rękę w moją stronę.
Dyskretnie wytarłam spoconą dłoń w spodnie i ścisnęłam jego rękę. Spojrzenie, którym mnie obdarzył tak, jakby nie było tu nikogo innego. Skrępowana odwróciłam wzrok i widziałam Nathana idącego w moją stronę. "To jest twój chłopak, anie Harry." Usłyszałam w głowie.
- Proszę nie było pomarańczowego, więc wziąłem Ci jabłkowy. - odezwał się, podając mi szklankę.
- Dzięki. - odparłam całując go w polik.
- Nie pijesz? - nagle znowu wszystko inne ucichło.
Zabrakło mi języka w buzi. Przełknęłam głośno ślinę.
- Ona nie pije. - odpowiedział za mnie Zayn. - Nie lubi.
- Mhmm... - mruknął tylko.
Potem zostałam wyciągnięta na parkiet i tańczyłam z Nathanem. To, że nie wypiła kropli alkoholu, nic nie znaczył. Opary wdychane przeze mnie, zakręciły mi w głowie. Przeszkadzał mi też fakt, zerkającego na mnie Harrego.
- Wszystko ok? - zapytał mnie Nath, widząc moją minę.
- Nie, ja... tylko.. - zaczęłam się jąkać - Boli mnie kostka, możemy usiąść? - skłamałam.
- Jasne.
Po chwili już torował mi drogę w tłumie. Zaprowadził mnie do miejsca, gdzie siedział Harry i Zayn. Zauważając nas, ten drugi, podniósł się od razu.
- Lil, nie masz może nic przeciwko, jeśli zabiorę Ci na trochę chłopaka? - zapytał.
- Hmm?
- Nie myśl sobie nie wiadomo co. Po prostu on ma oko do ślicznych panienek. - mrugnął do mnie.
- Yyy.. idźcie.
- Zayn... - zaczął ostrzegawczo Nathan.
- Idź. - szepnęłam mu do ucha, pchając go w kierunku chłopaka. Sama usiadłam koło Harrego. Patrzyłam w innym kierunku, czując na sobie palące spojrzenie zielonookiego.
- Co? - odwróciłam się do niego zirytowana.
Rzucił mi tylko rozbawione spojrzenie i pokręcił głową, odwrócając się do parkietu.
- Co robisz w mieście? - zerknął na mnie. - To znaczy... nie widziałam Cię...
- Wcześnie? - skinęłam głową. - Powiedzmy, że się przeprowadziłem.
- Aha...
- Nie takiej odpowiedzi oczekiwałaś? - uniósł brew. Nie w ten sposób co Nath. U niego wyglądało to wyjątkowo seksownie.
- J-ja myślałam, że może sprawy bardziej rodzinne...
- Rodzice nie żyją. - odparł delikatnie, a w jego oczach ujrzałam ból.
Zastanawiałam się nad tym. Nie znał mnie, a powierzył mi, tak ważną informację. Zatopiona w myślach nawet nie zauważyłam ręki wyciągniętej w moją stronę. Pojechałam wzrokiem do góry. Mięśnie przebijały się przez jego T-shirt. Zdałam sobie sprawę, że spogląda na mnie, jak ja na niego. Zarumieniłam się.
- Wiem, że boli się kostka.. - zaczął. - .., ale może masz ochotę zatańczyć?
Wahałam się tylko sekundę. Po chwili tańczyliśmy na środku parkietu, przybliżając się do siebie. Oplótł swoje ręce wokół moich bioder. Stykaliśmy się już całkowicie. Między nami nie było wolnej przestrzeni. Wplotłam swoje ręce w jego włosy, na co mruknął prowokująco. Spojrzałam i od razu zanurzyłam się w głębi jego oczu. Nasze usta niebezpiecznie zaczęły przekraczać wyznaczoną granicę. Zadał mi wzrokiem pytanie, czy może. Chciałam powiedzieć nie i odepchnąć się od niego. Ale nie mogłam. Pochłaniające mnie zniewalające tęczówki, w których widziałam smutek. Tam głęboko malowało się przygnębienie, a ja tak pragnęłam sprawić by zniknęło. Nie czekając na moją odpowiedź, obiją ustami moje wargi, a nasza wspólna słodycz smakowała, jak nasz własny rodzaj magi. Utrzymywaliśmy ten stan, aż poczułam pustkę w płucach.
Rozluźniliśmy nasze połączenie. Błogie uczucie otoczyło moje ciało. Odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy i pocałował czule w czoło. Oplotłam spojrzeniem salę i zdrętwiałam. Stali tam. Nathan i Zayn. Na twarzy tego pierwszego widziałam zawiedzenie. Drugi miał przebiegły uśmiech na twarzy, ale zmarszczone czoło mówiło, co właśnie zrobiłam.
[ Ahh.. te oczy Harrego. Potrafią zatracić kobietę na te kilka chwil. Co będzie potem? Jak zareaguje Nathan i co zrobi chłopak z burzą loków. Wokół zaczyna kręcić się niebezpieczeństwo, już niedługo dowiecie się,
jak wielkiej skali. I ile będą musieli poświęcić nasi bohaterowie. Komentujcie.]