Zrobiłam nawet zaległy trailer. Moim zdaniem słaby i stać mnie było na więcej, ale jest. Oglądaj.
niedziela, 30 czerwca 2013
Trailer
Wiem, wiem. Długo mnie nie było i dlatego nic nie dodawałam. Ale wracam z zapałem i weną.
Zrobiłam nawet zaległy trailer. Moim zdaniem słaby i stać mnie było na więcej, ale jest. Oglądaj.
Zrobiłam nawet zaległy trailer. Moim zdaniem słaby i stać mnie było na więcej, ale jest. Oglądaj.
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Rozdział 03.
Nagle wszystko prysło.
Podeszłam do Natha, ale ten wziął mnie tylko ze rękę. Widział wszystko i nie
chciał słuchać moich wyjaśnień. Rzucił wrogie spojrzenie w stronę Harrego i
ruszył do drzwi. Zimny wiatr delikatnie chłodził moją twarz, ale w środku
odbywała się burza. Całą drogę do mojego domu przemilczeliśmy. Odprowadził mnie
pod drzwi i spojrzał na mnie. Ból rozsadzał go od środka, starał się go skryć.
Już chciałam otworzyć usta i wyjaśnić mu. Właściwie co? Byłam z nim. Całowałam
się z innym. Nie miałam co mu mówić. On też zdawał sobie z tego sprawę.
Nachylił się i pocałował mnie w czoło. Zamknęłam oczy, a po policzku spłynęła
mi łza. Gdy otworzyłam je ponownie, wyjeżdżał już na ulicę.
Zmusiłam się, żeby pójść do
łazienki. Odkręciłam kurki w wannie, by woda zagłuszyła moje myśli. Ha! Nic z
tego. W domu panowała nienawistna cisza. Włączyłam wierzę. „A teraz 2 godziny dla złamanych serc. Specjalnie
dla Was „Demi Lovato – In case.” Wyślijcie swoje…” Zbieg okoliczności?
Jasne, że nie. Karma. Usłyszałam głos przysyłanej wiadomości. Olać to.
Rozebrałam się i weszłam do łazienki. Długo siedziałam z głową pod gorącą wodą,
żeby spłukać z siebie zapach alkoholu i klubu. Nie potrafiłam nazwać tego co
czuję. Strach? Wstyd? Jak mogłam tak ulec jego: zniewalającym oczom,
zniewalającemu głosowi, zniewalającej sylwetce, i innych rzeczy na
„zniewalający”. Poczułam się jak ta suka, która już wcześniej zostawiła mojego
chłopaka. „Byłego chłopaka” – zaśpiewał mi głos w podświadomości. Sięgnęłam po
telefon na półce. Napisałam krótkiego smsa do i zostawiłam wiadomość na
poczcie, bo oczywiście nie odebrał. Wyszłam z wanny, ubrałam w luźny T-shirt i
szorty. Weszłam do sypialni i usiadłam na brzegu łóżka. Zaczęłam suszyć mokre
włosy ręcznikiem. Dźwięk przychodzącej wiadomości. Podbiegłam po telefon.
Nieznany numer.
Podbiegłam do okna. Nikogo nie
było w pobliżu. Tak przynajmniej mi się
wydawało. Zasłoniłam rolety i ponownie spojrzałam na telefon. Znowu jakiś sms.
Tym razem z wyświetlonym numerem.
Czekając na
odpowiedź, zaszłam do kuchni. Po chwili przyszło do mnie zdjęcie. Harry stojący
przy zegarku. 23:36. Był u siebie w domu? Nie wiem. Ale pozostawało inne pytanie.
Rozległo się puka
w oknie. Automatycznie obróciłam głowę. Nic. Telefon zaczął dzwonić, na
wyświetlaczu pojawiło się ‘Harry’.
- Lily? –
usłyszałam zachrypły głos.
- Ktoś tu jest. –
szepnęłam.
- Co?
- Nie ma rodziców,
ktoś jest w domu! – mój oddech przyśpieszył.
- Uspokój się. –
odparł powoli. – Pozamykaj okna i podaj mi swój adres.
- W życiu Ci go
nie… - rozległo się pukanie, krzyknęłam rozpaczliwie.
- Czyli się nie
boisz? – ton jego głosu był zwodniczo łagodny.
- J-ja… -
zażenowana westchnęłam i podyktowałam mu adres.
- Zaraz będę.
- Pośpiesz się. –
ale ten już się rozłączył.
Siedziałam w salonie,
z nogami przygarniętymi pod brodę, usłyszałam zajeżdżający motocykl.
Wzdrygnęłam się.
Nasłuchiwałam dokładnie. Zdecydowany i szybki chód odbijał się echem od
chodnika. Dzwonek. Podbiegłam do wejścia
i spojrzałam przez judasz. Kręcone włosy, z anielską twarzą. Otworzyłam powoli
drzwi, a Harry wkroczył do domu.
- Hej. – odezwał
się.
- Hej? Nie można
było dłużej?! – warknęłam. – Czekam tu na ciebie, od jakiś… - zacięłam się.
- Dziesięciu
minut. – zaśmiał się.
- To nie śmieszne
Harry! Ktoś tu był. – dodałam.
- Na podjeździe
stoi samochód.
- Serio? Ciekawe.
Może dlatego, że to mój samochód. – spojrzałam na niego wściekle.
Ten rozbawiony,
nakreślił w powietrzu dwójkę.
- A co to ma niby
być?
- Drugi punkt dla
mnie – wyszczerzył się.
- Jaki znowu
punkt? I niby kiedy był pierwszy?!
- Oj… nie denerwuj
się. – wyciągnął w moją stronę rękę. Cofnęłam się. – Chcesz wiedzieć? – drażnił
się.
- Oczywiście, że nie. – mruknęłam.
- W takim
razie… pierwszy, jest za to, jak mnie
pocałowałaś, a drugi za to, że mnie tu zaprosiłaś. – pokazał na dom.
- Przecież ja cię
nie pocałowałam! To ty przywarłeś do mnie, tymi, swoimi obślizgłymi wargami!
- Piękny
komplement z ust pięknej kobiety. Zdaje mi się, że ci się podobało. – zrobił
krok w moją stronę, na co ja dwa do tyłu.
Po chwili nie miałam już gdzie się cofać. Przywarłam
do ściany, ale wpatrywałam się w swoje stopy. Szafirowy lakier migotał w
świetle. Zdenerwowana podniosłam na niego wzrok. Wpatrywał się we mnie głęboko,
jakby czekając na mój ruch. Prze głowę przeleciała
mi scena tego wieczoru. Jak tańczyliśmy wpatrzeni w siebie. Oblizałam wargi.
Chciało mi się śmiać. Dopiero co go poznałam. Nie, właściwie w ogóle go nie
znałam. A ten sprawiał, że po moim ciele, przepływały gorące dreszcze. Położył
rękę tuż nad moją głową. Jego usta dzielił centymetr od moich. Emocje wzięły
górę. Zamknęłam oczy, a moje ręce zatopiły się w jego włosach. Poczułam jego
ciepły oddech, równy z moim. Przyciągnęłam go do ciebie, gdy ponownie rozległo
się pukanie. Przestraszona jęknęłam mu w usta. Odsunął się i rozejrzał dookoła.
- Ktoś chyba bardzo lubi przeszkadzać innym.
- głos brzmiał ciepło, pojawiła się w
nim nuta rozbawienia.
Rozległ się głos
dzwoniącego telefonu. Wywinęłam się z objęć chłopaka i podbiegłam do telefonu.
- Halo?
- Zapewne Lily Harper. – odezwał się mocny głos.
- Zapewne Lily Harper. – odezwał się mocny głos.
- Przy telefonie.
Czy coś się..?
- Właśnie odbywam sobie pogawędkę z twoim
chłoptasiem. – zaniepokojona spojrzałam na Harrego, który stał teraz przy mnie.
Ruchem ust, przekazał mi bym dała na głośno mówiący. - …mówi, że nie masz z tym
nic wspólnego. Wiesz może o jakie „tym” chodzi? – zaśmiał się.
- Kto mówi? –
wyjąkałam.
- Cóż, twój
milusiński, zaplątał się w niezły burdel, kicia.
- Nie wiem o czym
pan…
- Nathan Jones,
mówi ci to coś? – Harry w zamyśleniu, przysłuchiwał się rozmowie.
Nie odezwałam się.
Co miałam powiedzieć? Może to jakiś głupi żart, ale po chwili do mnie dotarło,
że to nie w stylu Natha.
- Ugh? – rozległ
się głos po drugiej stronie słuchawki. – Nie wierzysz mi? Chcesz dowodu? No to
go masz. – usłyszałam chlast i głośny krzyk.
- Lily! – Nathan!
To był on. W co ten głupek się wpakował.
- Gdzie jesteście?
– tym razem odezwał się Harry.
- Co on z tobą
robi?! – Nathan.
- Oh, nic, staram
się tylko uratować, twój zasrany tyłek. – odparł za mnie.
- Skądś znam ten
głos. - cisza. - Moja siostra mówi, że jest hipnotyzujący. Z kolei, moi ludzie mówią, że
niesie zgubę. To jak Styles? Czar? Zguba? Co wolisz?– gadał ochryple.
- Myśląc o tobie,
zdecydowanie zgubę. – odezwał się. – Jeszcze raz, gdzie jesteś, Brad?
- Znasz go? – wyrwało
mi się.
- Niestety.
- Cóż… moje
miejsce pobytu tymczasowo jest niedostępne. Ale mogę wam pomóc mnie zaleźć.
Wyczekujcie wiadomości. – I rzucił słuchawką.
- Co my teraz
zrobimy? – chciało mi się płakać.
Niezależnie od
tego, czy Nathan był na mnie zły, lub nie – musiałam coś zrobić.
- Jedziemy ratować
mu dupę. – nastała pauza. – Lepiej idź się ubrać, maleńka. Nie chcemy, przecież
by ludzie oglądali się za twoją piżamą. – zaśmiał się.
Szturchnęłam go łokciem i pobiegłam po schodach na
górę.
[ Hihi... teraz dopiero zacznie się przygoda tej dwójki. Ale nie wszystko będzie szło dobrze.]
@lily_aww
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.png)
.png)